Wywiad z projektantem: Jak powstają meble w stylu industrialnym?
Styl industrialny, znany również jako loftowy, od lat nie schodzi z czołówek magazynów wnętrzarskich. Jego surowość, autentyczność i nieoczywiste piękno przyciągają miłośników nowoczesnych, a zarazem charakternych przestrzeni. Ale jak właściwie powstają te ikoniczne formy? Czy to tylko kwestia połączenia metalu z drewnem, czy może stoi za tym głębsza filozofia? Aby odpowiedzieć na te pytania, zaprosiliśmy do rozmowy Jakuba Wiśniewskiego, cenionego projektanta mebli i pasjonata rzemiosła, który od dekady prowadzi autorską pracownię „Steel & Oak” i tworzy unikalne wyposażenie do industrialnych wnętrz na całym świecie.
W dzisiejszym wywiadzie prześledzimy cały proces powstawania mebli – od pierwszego błysku inspiracji, przez trudne wybory materiałowe, aż po finalne szlify w warsztacie, gdzie iskry spawarki mieszają się z zapachem naturalnego oleju lnianego.
Geneza stylu industrialnego w oczach twórcy
Redakcja: Jakubie, zacznijmy od podstaw. Czym dla Ciebie jest styl industrialny? Czy to tylko trend, który przeminie, czy może trwała zmiana w naszym postrzeganiu wnętrz?
Jakub Wiśniewski: Dla mnie styl industrialny to przede wszystkim szczerość konstrukcji. To powrót do korzeni, do czasów, gdy przedmioty były projektowane z myślą o trwałości i maksymalnej funkcjonalności, a nie o tymczasowej modzie czy „planowanym postarzaniu”. Wywodzi się z wielkich hal fabrycznych Nowego Jorku lat 50., gdzie artyści adaptowali opuszczone magazyny na pracownie. Tam nic nie było ukryte – rury na wierzchu, surowy beton, cegła i stalowe belki konstrukcyjne.
W projektowaniu mebli staram się oddać tę samą energię. To nie jest tylko trend – to manifestacja szacunku do materiału i historii. Uważam, że popularność tego stylu wynika z naszej tęsknoty za czymś autentycznym w świecie zdominowanym przez plastik i masową produkcję. Meble industrialne mają ciężar, mają swoją fakturę i przede wszystkim mają historię.
Redakcja: Wiele osób kojarzy ten styl z chłodem, a nawet pewną nieprzytulnością. Jak udaje Ci się sprawić, że Twoje projekty stają się sercem domu, przy którym rodzina chce spędzać czas?
JW: To najczęstszy mit dotyczący stylu loftowego. Kluczem jest balans. Stal rzeczywiście może być chłodna i surowa, ale gdy zestawimy ją z wiekowym, ciepłym drewnem dębowym o głębokim rysunku słojów, tworzy się niesamowity kontrast. Meble industrialne mają w sobie pewną „męską” siłę, ale dzięki naturalnym defektom drewna, takim jak sęki, pęknięcia czy ślady po kornikach, zyskują duszę. To sprawia, że wnętrze staje się przytulne w sposób nieoczywisty – nie przez miękkie poduszki, ale przez poczucie bezpieczeństwa i solidności.
Pierwszy szkic – skąd czerpać inspirację w świecie zdominowanym przez cyfrę?
Redakcja: Jak wygląda Twój proces twórczy? Czy zaczynasz od skomplikowanych projektów w programach CAD, czy może od znalezienia konkretnego kawałka metalu na złomowisku?
JW: Moje inspiracje często pochodzą z miejsc zapomnianych. Uwielbiam stare mosty nitowane, konstrukcje kolejowe, a nawet stare maszyny rolnicze czy elementy okrętowe. Często widzę detal – na przykład sposób łączenia nitów w starej suwnicy w porcie – i myślę: „To byłaby genialna podstawa do ogromnego stołu jadalnianego”.
Zawsze zaczynam od szkicownika. Ręczne rysowanie pozwala mi poczuć proporcje. Dopiero później przenoszę to do komputera, aby dopracować szczegóły techniczne. W stylu industrialnym proporcje są absolutnie kluczowe. Zbyt cienki profil metalowy sprawi, że mebel będzie wyglądał tanio i „marketowo”, zbyt gruby – przytłoczy pomieszczenie i sprawi, że będzie wyglądało jak magazyn, a nie dom. Muszę czuć ciężar materiału już na etapie projektu.
Często inspirują mnie również same materiały:
- Stara cegła: Jej kolorystyka podpowiada mi, jaki odcień oleju wybrać do drewna.
- Architektura modernistyczna: Uczy mnie minimalizmu i tego, że funkcja powinna determinować formę.
- Rzemiosło dawnych mistrzów: Podglądam, jak kiedyś łączono metal bez spawarek, używając jedynie klinów i nitów.
Surowce z duszą: Stal, drewno i beton jako święta trójca industrialu
Redakcja: Porozmawiajmy o materiałach. Bez czego nie wyobrażasz sobie swoich projektów?
JW: Fundamentem jest stal. Ale nie każda stal jest sobie równa. Używam głównie czarnej stali węglowej, którą zabezpieczam jedynie bezbarwnym lakierem lub specjalnym woskiem. Chcę pokazać jej naturalne przebarwienia, ślady po walcowaniu, a nawet „przypalenia” powstałe podczas spawania. To są blizny, które czynią mebel unikalnym.
Drugim filarem jest drewno. Tutaj nie uznaję kompromisów. Pracuję wyłącznie na litym drewnie. Płyty wiórowe czy MDF w tym stylu to nieporozumienie. Najczęściej wybieram dąb, ponieważ jest twardy, stabilny i ma przepiękne słoje. Często pozyskujemy drewno z odzysku – ze starych rozebranych stodół, młynów czy magazynów. Takie drewno ma w sobie historię zapisaną w każdym sęku i przebarwieniu od dawnych gwoździ.
Redakcja: A co z betonem? Wydaje się być naturalnym uzupełnieniem stali.
JW: Beton architektoniczny to genialny materiał na blaty stolików kawowych, konsol czy nawet wysp kuchennych. Jest surowy, porowaty i bardzo „szczery”. Wymaga jednak ogromnej wiedzy technicznej – musi być odpowiednio zazbrojony i zaimpregnowany, by nie chłonął plam z wina czy kawy. Inną ciekawą opcją jest szkło zbrojone, które przypomina stare okna fabryczne. Idealnie nadaje się do frontów szafek, ponieważ wprowadza lekkość, ale zachowuje ten techniczny, surowy charakter.
Proces produkcji: Między rzemiosłem a nowoczesną technologią
Redakcja: Czy w Twojej pracowni królują roboty, czy raczej tradycyjne narzędzia?
JW: Produkcja mebli industrialnych to w 80% rzemiosło. Oczywiście, używamy nowoczesnych przecinarek taśmowych czy spawarek inwertorowych, ale ostateczny efekt zależy od ręki człowieka. Nie da się „maszynowo” odtworzyć naturalnego pęknięcia deski czy ręcznego prowadzenia spoiny tak, by wyglądała jak rzemieślnicze dzieło, a nie produkt z taśmy.
Przyjrzyjmy się bliżej etapom powstawania typowego stołu jadalnianego:
1. Selekcja i przygotowanie drewna: To najdłuższy etap. Drewno musi być odpowiednio wysezonowane i wysuszone. Jeśli używamy drewna z odzysku, musimy je najpierw „oczyścić” z metalowych elementów za pomocą detektorów, a następnie poddać obróbce termicznej, by pozbyć się ewentualnych szkodników.
2. Prace ślusarskie: Tniemy stalowe profile pod kątem, często z dokładnością do ułamka milimetra. Spawanie odbywa się metodą TIG lub MAG, w zależności od pożądanego efektu wizualnego spoiny. Po spawaniu następuje żmudne szlifowanie, ale tylko tam, gdzie jest to konieczne – chcemy zostawić charakter metalu.
3. Stolarka artystyczna: Łączymy deski w blaty, używając tradycyjnych technik, by zminimalizować pracę drewna. Często wypełniamy większe ubytki czarną żywicą epoksydową, co jest nowoczesnym akcentem w klasycznym industrialu.
4. Wykończenie (Finishing): To moment magii. Gdy nakładamy pierwszą warstwę oleju na surowe drewno, jego barwa nagle „eksploduje”, pokazując całą swoją głębię. Metal lakierujemy proszkowo na mat lub zostawiamy w wersji surowej (tzw. „raw steel”).
Detale, które robią różnicę – spawy, słoje i faktury
Redakcja: Jak rozpoznać mebel industrialny wysokiej klasy od taniej imitacji z sieciówki?
JW: Diabeł tkwi w szczegółach. W tanich meblach metal jest zazwyczaj bardzo cienki, a spawy są brzydko zaszlifowane i zakryte grubą warstwą farby proszkowej, która wygląda jak plastik. W prawdziwym rzemiośle spaw jest ozdobą. Może być „rozlany” i regularny, co świadczy o kunszcie spawacza.
Warto też spojrzeć pod blat. Prawdziwy projektant dba o to, czego nie widać. Czy spód stołu jest tak samo dobrze wykończony jak góra? Czy konstrukcja stalowa posiada filcowe podkładki chroniące podłogę? Czy drewno ma miejsce na naturalną pracę (rozszerzanie się i kurczenie) dzięki specjalnym fasolkowym otworom w metalu?
Faktura drewna również mówi wiele. W rzemieślniczych meblach często stosujemy szczotkowanie – usuwamy miękkie części słojów, dzięki czemu drewno staje się trójwymiarowe pod palcami. Tego nie da się podrobić laminatem.
Wyzwania w projektowaniu do loftów i nowoczesnych apartamentów
Redakcja: Czy projektowanie do autentycznego loftu w starej fabryce różni się od projektowania do nowoczesnego mieszkania w bloku?
JW: Zdecydowanie tak. Autentyczne lofty mają ogromną kubaturę i wysokość. Tam możemy pozwolić sobie na gigantyczne formy – regały sięgające 4 metrów, stoły o długości 3,5 metra. W takim wnętrzu mebel musi „walczyć” o uwagę z surową architekturą.
W nowoczesnych apartamentach musimy działać bardziej subtelnie. Tutaj mebel industrialny jest często jedynym surowym akcentem w gładkim, białym wnętrzu. Musi być lżejszy wizualnie. Często stosujemy wtedy cieńsze profile, np. 20×20 mm zamiast 80×80 mm, i jaśniejsze gatunki drewna. Wyzwaniem jest zawsze to, by mebel nie przytłoczył mniejszego pomieszczenia, a jednocześnie nie stracił swojego „pazura”.
Redakcja: A co z funkcjonalnością? Czy industrial może być wygodny?
JW: Musi być! Projektuję meble do życia, nie do muzeum. Jeśli projektuję krzesło industrialne, spędzam godziny na dopracowaniu kąta nachylenia oparcia. Jeśli to biurko – musi mieć odpowiednie przepusty na kable, mimo że wyglądają one bardzo współcześnie. Sztuką jest ukryć nowoczesną funkcjonalność w surowej formie.
Ekologia i upcycling – dlaczego industrial to wybór na pokolenia?
Redakcja: Coraz więcej mówi się o ekologii w designie. Gdzie w tym wszystkim plasuje się Twoja pracownia?
JW: Styl industrialny to w mojej opinii jeden z najbardziej ekologicznych wyborów. Po pierwsze: trwałość. Mebel wykonany z litej stali i dębu przetrwa 100 lat. Nie wyrzucisz go po dwóch sezonach, bo się „rozchwiał”. To drastycznie zmniejsza ślad węglowy.
Po drugie: materiały z odzysku (upcycling). Wykorzystywanie belek ze starych konstrukcji to dawanie drugiego życia surowcom, które już raz zostały pozyskane. To drewno ma niesamowite parametry – jest suche jak pieprz, stabilne i ma taką twardość, której nie osiągnie żadne młode drzewo. Po trzecie: stosujemy naturalne wykończenia. Olejowoski oparte na bazie olejów roślinnych są bezpieczne dla użytkowników i środowiska, a do tego pozwalają na łatwą renowację mebla w warunkach domowych.
Praktyczne porady: Jak urządzić wnętrze w stylu industrialnym?
Redakcja: Jakie są Twoje złote rady dla osób, które chcą wprowadzić ten klimat do swojego domu, ale boją się, że przesadzą?
JW: Moja najważniejsza rada: „Mniej znaczy więcej”. Nie próbujcie zamienić każdego elementu mieszkania w fabryczny rekwizyt. Industrial najlepiej smakuje w dawkach.
- Zacznij od bazy: Jedna ściana z prawdziwej cegły lub betonu dekoracyjnego wystarczy jako tło.
- Zainwestuj w „statement piece”: Niech to będzie jeden porządny stół jadalniany albo regał na książki. To on będzie nadawał ton reszcie pomieszczenia.
- Oświetlenie to połowa sukcesu: Lampy z metalowymi kloszami, kable w oplocie tekstylnym i żarówki typu retro z widocznym żarnikiem natychmiast budują klimat.
- Tekstylia: Aby ocieplić wnętrze, dodaj skórzaną kanapę (najlepiej z przetarciami), wełniany dywan w stonowanych kolorach lub lniane zasłony.
- Zieleń: Rośliny w betonowych lub metalowych donicach genialnie przełamują szarość stali.
Redakcja: Czego unikać jak ognia?
JW: Plastikowych imitacji. „Betonowej” tapety z powtarzalnym wzorem, plastikowych listew przypodłogowych udających metal czy mebli z okleiny, która tylko udaje stare drewno. W tym stylu widać każdy fałsz. Lepiej zostawić gładką białą ścianę niż kłaść na nią tanią fototapetę z motywem cegły. Industrial to styl dla ludzi, którzy cenią autentyczność.
Podsumowanie – przyszłość rzemiosła
Redakcja: Jakubie, bardzo dziękuję za tę rozmowę. Czego możemy Ci życzyć na kolejne lata pracy?
JW: Przede wszystkim świadomych klientów, którzy rozumieją, że na dobry produkt warto poczekać. Życzymy sobie też, by rzemiosło w Polsce nadal się rozwijało. Widzę ogromny powrót do doceniania pracy ludzkich rąk i to napawa mnie optymizmem. Marzę o tym, by moje meble za 50 lat były znajdowane na aukcjach designu jako dowód na to, że w XXI wieku wciąż potrafiliśmy tworzyć rzeczy trwałe i piękne.
Rozmowa z Jakubem Wiśniewskim rzuca nowe światło na proces tworzenia mebli, które często bierzemy za oczywisty element nowoczesnych wnętrz. Okazuje się, że za każdym stalowym profilem i dębowym blatem stoi człowiek, jego pasja i godziny ciężkiej fizycznej pracy. Styl industrialny, choć narodził się z surowej konieczności, dziś jest symbolem luksusu opartego na jakości i szczerości materiału.
Jeśli planujecie zmiany w swoim wnętrzu, pamiętajcie o słowach naszego eksperta: wybierajcie autentyczność, dbajcie o detale i nie bójcie się łączyć chłodu metalu z ciepłem własnej historii. Meble industrialne to nie tylko wyposażenie – to fundamenty domu z charakterem.